Nauka biznesu prosto z parkietu DISCO POLO

Nauka biznesu prosto z parkietu DISCO POLO

Pamiętacie, jakiś czas temu mało popularny zespół WEEKEND nagrał HIT: „Ona Tańczy dla mnie”, grali to wszędzie: w dyskotekach, pubach, sklepach, Ci bardziej odważni ustawiali ten utwór jako dzwonek w telefonie 🙂 Hit wszech czasów 🙂

Jednak jak to w życiu bywa: kawałek ten tak samo jak szybko wspiął się na listy przebojów tak samo szybko z nich zniknął. Zespół miał swoje przysłowiowe 5 minut. I jak to bywa po tych pięciu minutach kończy się wielki zachwyt i wracamy na stare tory.
Jeszcze czasami ktoś wspomni, gdzieś puszczą, ale jakoś nikt się już tym nie fascynuje. Na jakimś kolejnym etapie kariery zespołu, nagrano kolejny utwór: „Tera mnie to wali, bo jestem na fali” i to właśnie on jest bohaterem dzisiejszego wpisu.

Spokojnie nie będziemy rozpatrywać sensu utworu ani rozbierać go na czynniki pierwsze, chodzi tu jedynie o tytuł, który jest nawiązaniem do tematu wpisu.

Tak więc, skupiając się na temacie biznesu, wiele firm na rynku zachowuje się jak bohater w/w utworu, czyli na początku inwestują, aby pokazać się na rynku, wydają niejednokrotnie dużo pieniędzy na reklamę, jednak kiedy już firma osiąga w miarę zadowalający poziom i powiedzmy jest sprzedaż, są wyniki, zlecenia wpadają jedno po drugim zaczyna się tzw. system jak z utworu: „Tera mnie to wali, bo jestem n fali”.

Głównie chodzi w tym momencie o niemalże całkowite wstrzymanie działań marketingowych co jest wielkim błędem. Często słyszy się od właścicieli firm lub ich managerów czy też kierowników: „na obecną chwilę nie potrzebujemy”, „do nas klienci sami przychodzą”, itp.

Nie tędy droga. Ciekawe czy znasz taką zasadę:

„to, co wzrasta, nie będzie wzrastać w nieskończoność”

Warto o tym pamiętać, a najlepiej wbić sobie to do głowy.

Biznes jest jak pogoda, raz świeci słońce, a raz pada deszcz, a czasami nawet mamy ulewę czy gradobicie. Właśnie w tych ciężkich warunkach ratuje nas jedynie nasza marka, którą albo umacnialiśmy przez cały czas, albo niestety zaniedbaliśmy przez ten „wspaniały” moment. Tak, tak, tylko marka jest się w stanie obronić w czasach kryzysu. Nad marką trzeba pracować cały czas, wtedy gdy jest śliczna pogoda i wtedy gdy mamy gradobicie.

Świetnym przykładem może tu być marka Apple, która w pewnym momencie przeżywała kryzys i to tak ogromny, że wydawało się, że to jej koniec. W momencie kiedy wszystko się waliło, jedyne co ich trzymało na powierzchni to właśnie silnie zbudowana marka. Pomimo tego, że produkty były gorsze od konkurencji to jednak rzesza fanów nie zapominała o nich. Potem firmę uratował sam założyciel – Steve Jobs, ale to właśnie silnie zbudowana marka spowodowała, że było co ratować. Firma ta nie musiała na nowo przypominać kim są i co robią. To było wiadome od zawsze.

Dzisiaj mamy tak dynamiczne i niestabilne czasy, że brak inwestycji we własną markę czy rozwój w nowe technologie, nową wiedzę jest po prostu wielkim ignoranctwem.
Na każdym kroku słyszymy o kolejnych Star-Upach (nowych projektach i pomysłach), które wypierają tradycyjne modele biznesowe.

Popatrzcie co się dzieje na rynku TAXI! Przez tyle lat niezagrożony system, aż tu nagle wpada projekt UBER…i już nic nie jest takie samo. Ktoś wpadł na pomysł, że taksówkarzem może zostać każdy, do tego stworzono ładną historię, jeszcze tylko wzbogacono o technologie na smartfony i rynek taksówkarski zatrząsł się tak mocno, że czasami dochodzi do dantejskich scen: taksówkarze protestują, blokują kierowców UBERA, a nawet na nich napadają.

Nie jesteśmy tu po to, aby napawać Was strachem, ale niestety dziś to nie jest dobry moment na słuchanie czy powtarzanie: „Tera mnie to wali, bo jestem na fali”. Teraz jest czas na to, aby spojrzeć na swój biznes od nowa, aby zacząć inwestować w markę, w jej podstawę i rozwój. Dziś jesteśmy królami biznesu a jutro może się okazać, że będziemy tylko królami swojego podwórka.

Fajna FIRMA
Fajna FIRMA
Fajnie napisać coś fajnego ;)